|
TRZEBA ZNAĆ WROGA!
Wiktor. Doszliśmy do wniosku, że
choroby ciała są związane z chorobą duszy, zobaczyliśmy
przykłady takich chorób oraz drogę do uzdrowienia tych, którzy
chorują. Będziemy kontynuować rozmowę na ten bardzo ważny temat.
Wszyscy dobrze wiemy, że „nie toczymy walki przeciw krwi i
ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw
rządcom świata tych ciemności, przeciw duchowym pierwiastkom zła
na wyżynach niebieskich.” (Ef. 6:12). Zatrzymajmy się na
tym, jak w praktyce może wyglądać taka walka. Wiecie, wśród
niektórych chrześcijan krąży zdanie, że nie trzeba zwracać uwagi
na szatana. Kiedy ktoś próbuje zanalizować jak działa szatan, do
takiego brata mówią: „Wychwalasz szatana, poznajesz jego moc i
tym samym go umacniasz.” Co sądzisz na ten temat, bracie?
Dmitrij. Jak można walczyć z przeciwnikiem z zamkniętymi
oczyma nic na jego temat nie wiedząc? Akurat takie podejście
pozwala szatanowi zwyciężać, on właśnie przez to się wywyższa!
Wiktor. Jakich chwytów używa szatan najczęściej?
Dmitrij. Najsilniejsza broń to duch zwątpienia. Dla szatana
duch zwątpienia jest tym, czym dla człowieka pogotowie.
Przypomnę takie zdarzenie: pojechaliśmy do pewnego miasta i
przyprowadzili do mnie kobietę – jej ręce i nogi były
powykręcane, a całe ciało w siniakach, ale kiedy Bóg jej
pobłogosławił natychmiast została uzdrowiona ze wszystkich
chorób. Wyszła taka, jakby się narodziła na nowo. Trudno było ją
poznać. Minął rok, była zdrowa całkowicie. Poszła do pracy w
kołchozie i pewnego dnia wracała z pracy, akurat po mocnym
deszczu. Wszędzie były wielkie kałuże i przewinęła się jej taka
myśl: „Byłaś taka chora i nie wolno ci było nawet palca w wodzie
zmoczyć, a teraz idziesz na boso po kałużach”. Ta myśl
zagnieździła się głęboko w jej sercu, a kiedy przyszła do domu i
położyła się spać, w nocy powykręcało jej kolana i znów była
chora. Duch zwątpienia to pierwsza rzecz, jaką nam szatan
podpowiada, aby się obronić. Gdy tylko zaczynamy się modlić
przeciw duchowi raka, od razu duch ten przekazuje wiadomość
wyżej, swoim władcom: „Biada, wypędzają mnie!”, wtedy od razu
leci na pomoc duch zwątpienia.
Wiktor. Zdarza się, że te zwątpienia, myśli, nie zależą od
człowieka. Szatan poddaje je nam do głowy niezależnie od naszych
chęci. Jak z tym walczyć?
Dmitrij. Walczyć można w jeden sposób: wysławiać imię Pana
Jezusa Chrystusa. Zdarza się, że uzdrowienie nie przychodzi
natychmiast i zdarza się też, że nie czujesz go od razu.
Uzdrowienie ma tę właściwość, że rośnie. W rosyjskim tłumaczeniu
jest napisane tak: „Uzdrowienie Twoje szybko urośnie”
(Iz. 58:8). Powinniśmy wychwalać Go. W liście do Rzymian 10:8-9
czytamy: „Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w
sercu twoim. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc
ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim
uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz
zbawienie”. Kiedy wysławiamy Pana, wypełniamy się Jego
chwałą. Trzeba napełniać się tą chwałą jak gąbka. Czasami po
uzdrowieniu jeszcze przez dłuższy czas rany bolą, ale trzeba
mieć wiarę, kiedy cierpisz, wysławiaj Pana! Wysławiaj! A wtedy
Boża chwała wyprze wszystko, co pochodzi od szatana i żadne złe
myśli nie przyjdą ci do głowy.
Wiktor. Wygląda na to, że kiedy wierzymy w uzdrowienie i
wyznajemy je swoimi ustami, wtedy to nasze zdrowie umacnia się.
I odwrotnie, kiedy szatan podsuwa nam zwątpienie i przyjmujemy
je, wtedy choroba znajduje na nowo miejsce w naszym ciele.
Dmitrij. Tak.
Wiktor. Co ma robić człowiek, który został uzdrowiony, żeby
choroba nie wróciła? Czy kiedy przychodzi zwątpienie, trzeba
odpędzać te myśli słowami: „W imieniu Pana, szatanie, mówię do
ciebie: odejdź!” I wysławiać Pana! Czy tak?
Dmitrij. Tak, i tylko w taki sposób! Duch zwątpienia – to
bardzo mocny duch. Jest silniejszy od wszystkich innych złych
mocy. To pierwszy duch, który zwiódł Adama i Ewę. Szatan
wypuścił go do walki z Bogiem i kontynuuje to przez tysiąclecia
– zwodzi ludzi do piekła, a my często nie doceniamy jego siły.
Wszystkie grzechy zaczynają się od zwątpienia, a jak mały
strumyk staje się wielką rzeką, tak samo ze zwątpienia wyrasta
niewiara.
Wiktor. Wydaje się,
że bardzo dokładnie rozpatrzyliśmy pytanie o to, jak łatwo,
przez zwątpienia powodujące niewiarę, ludzie mogą utracić
zdrowie, które dał im Bóg,. Ale powiedz, bracie, czy miałeś
okazję kiedykolwiek modlić się o ludzi, których nie widziałeś
ani razu, na odległość?
Dmitrij. Oczywiście, że tak. Często wcześniej
praktykowaliśmy modlitwę o chustki i inne rzeczy. Ludzie później
zawozili je do domu i przykładali do chorego miejsca.
Pamiętacie? Jak we wczesnochrześcijańskim kościele.
Wiktor. A z takimi ciężkimi chorobami jak cukrzyca czy rak
miałeś okazję się spotkać?
Dmitrij. Tak! Cukrzyca i rak to mocne duchy. Mówiliśmy już o
tym, że są choroby ciała i ducha, ale jeszcze nigdy nie
spotkałem raka, który byłby chorobą ciała, jest to wyłącznie
choroba duchowa.
Wiktor. Czy można powiedzieć, że są takie choroby, które
pojawiają się tylko i wyłącznie pod wpływem złych duchów?
Dmitrij. Bez wątpienia istnieje nieskończona ilość
chorób, które pojawiają się w człowieku przez zadomowienie się w
nim ducha choroby. Mówi się, że rak może być wynikiem radiacji
lub urazu. Oczywiście, duchowi łatwiej jest rozpocząć pracę w
przygotowanym miejscu w ciele człowieka, na przykład: jeśli
choroba jest chroniczna lub jeśli jest to miejsce czymś urażone.
Powiem więcej, ten duch może jeszcze pomóc człowiekowi wywrócić
się i uderzyć.
Wiktor. Czy są takie przypadki, kiedy Pan odmawia komuś
uzdrowienia?
Dmitrij. Tak, są! Podam bardzo jaskrawy przykład: są takie
sytuacje, kiedy człowiek, który został uzdrowiony, może stracić
swoje zbawienie – mówię teraz o osobie wierzącej. Wtedy trzeba
porozmawiać z bratem lub siostrą: siostro, jesteś pyszna i
zbytnio się chwalisz swoją pięknością! A jeżeli ona to wszystko
przyjmie i pogodzi się z Bogiem, Bóg da jej uzdrowienie, ale
czasami Bóg nie uzdrawia, ponieważ już uprzedził człowieka, a on
nadal robi to samo. Pewnego razu przyszła do mnie siostra i od
razu wywróciła się. „Bracie, całe życie spędzam chodząc po
szpitalach. Mój dom jest spustoszony. I postanowiłam przyjść,
dowiedzieć się, co powie mi Pan. Czy mnie uzdrowi, czy nie.
”Przyprowadziłem ją więc do Boga: „Będziemy się modlić”. Jak
tylko zaczęliśmy się modlić, Bóg mi pokazał. Mówię do niej:
„Wstawaj, masz grzech nieodpuszczony.” A ona pyta: „Jaki grzech?
Nie mam żadnego grzechu!” „Jak to nie masz? Bóg mi pokazał!
Powiedz, komu mam wierzyć Jemu czy Tobie?” Ale ona dalej
ciągnie: „Nie mam grzechu!”. Mówię: „Masz i dlatego Bóg Cię nie
uzdrawia! Teraz znów będziemy się modlić i już nie będę się
pytał, czy masz grzech czy nie, lecz opowiem Twoje życie.
Zgadzasz się?” Zgodziła się. „Będę mówić po kolei i liczyć na
palcach, nie dojdę do pięciu, jak ujawni się Twój grzech.”
Pomodliliśmy się i raz jeszcze zapytałem czy ma grzech, dopiero
wtedy zacząłem liczyć na palcach i zadawać pytania. Po trzecim
pytaniu wyznała swój grzech. Mówię do niej: „Nie wiem czy
otrzymasz uzdrowienie, lecz mogę Cię pouczyć. Wiedz, że Bóg nasz
jest Bogiem dobrym. Płacz, módl się, być może Bóg zlituje się
nad Tobą.”
Kiedyś na spotkaniu modliliśmy się
o uzdrowienie i jedna kobieta nie mogła dopchać się do mnie,
ponieważ było za ciasno, więc położyła się na progu. Wychodzę –
leży kobieta na progu. „Dlaczego leżysz?” – zapytałem ją.
„Czekam na brata.” I wtedy nie spytałem Boga czy jest Jego wolą,
abym ją uzdrowił, chociaż miałem czas. Przez nieustępliwość tej
kobiety położyłem na nią ręce i zawołałem do Pana i Bóg ją
uzdrowił. A jaki był tego wynik? Za jakiś czas Bóg wysłał mnie
do pewnego zboru, a po nabożeństwie diakon zostawia ludzi na
rozmowę. Prosi tę kobietę, która niedawno została uzdrowiona
przeze mnie i teraz wyłączają ją ze zboru za rozpustę. Okazało
się, że kiedy chorowała, była brzydka, bo choroba bardzo ją
zniszczyła, a kiedy została uzdrowiona szatan od razu znalazł
sposób. Bóg pokazał mi: „Widzisz, co zrobiłeś? Być może znacznie
lepiej było dla niej przez jakiś czas być jeszcze chorą. A teraz
kto wie, co będzie z jej duszą!” Wtedy pokutowałem: „Panie,
tylko z woli Twojej, tylko z Twoim błogosławieństwem! Bez Twojej
woli nie ruszę palcem!”
Wiktor. Kiedy mówiłeś, zabrzmiały takie słowa:
„Przyprowadzić człowieka do wiary”. Co to znaczy?
Dmitrij. Często przypominam sobie słowa proroka Izajasza
„Przez Jego rany zostaliśmy uzdrowieni” (Iz. 53:5). Proszę
zwrócić uwagę: nie jest tam napisane, że zostaniemy uzdrowieni,
lecz że zostaliśmy uzdrowieni. Uzdrowienie już nam
zagwarantowano. Mamy je, musimy je tylko przyjąć. Nie trzeba
szukać lub zarabiać na nie ciężką pracą. Jezus powiedział:
„ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą
nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie.”
(Łk. 4:18) Wolą Bożą jest nasze uzdrowienie, ale ludzie często
nie są tego świadomi.
Wiktor. Czy w takim razie można stwierdzić, że wszystkie
dzieci Boże powinny być zdrowe? Czy Pan posyła chorobę tylko w
jakimś celu, ale życzy dobra człowiekowi?
Dmitrij. Tak jest, bez wątpienia.
Wiktor. Bracie Mitia, z naszej rozmowy wywnioskowałem, że
ludzie sami przychodzili do Ciebie po radę, żeby otrzymać
uzdrowienie, ale czy było kiedyś tak, że Bóg wysłał Cię gdzieś
daleko?
Dmitrij. Było tak. Pewnego razu Bóg otworzył mi drogę do
Suchumi, było to jakieś 8 lat temu. Zastanawiałem się dlaczego
Bóg mi nie pokazuje, ale pojechałem tam i pytałem: „Panie, co
dalej? Dlaczego jestem tutaj?” Bóg odpowiada: „Moi synowie i
córki doszli do tego, że mówią, iż cuda się nie zdarzają.
Twierdzą, że było tak tylko za czasów Apostołów. Przyprowadziłem
Cię tutaj, ponieważ chcę im pokazać Swoje cuda i znaki”.
Przyszedłem na nabożeństwo, usiadłem sobie i siedzę. Podczas
nabożeństwa Bóg mi objawił: „Jest tutaj kobieta, siedzi tam a
tam, źle pracuje u niej zastawka sercowa, ogłoś to po
nabożeństwie, niech się odezwie – uzdrowię ją, niech zobaczą czy
jestem Bogiem żywym, czy Mnie nie ma.” Po nabożeństwie
poprosiłem wszystkich, aby zostali. „Znajduje się tutaj kobieta,
u której źle pracuje zastawka sercowa”. „To ja! To ja!” –
krzyczała i od razu Bóg ją uzdrowił. Zobaczyła to i zaczęła się
modlić, aby przyszła łaska Boża. Niektórzy zaczęli uciekać,
ponieważ poczuli na sobie grzech niewiary. To się stało rano, a
wieczorem wszystko już wróciło na swoje miejsce. Ci, którzy nie
wierzyli, pokutowali, ale wszyscy razem modliliśmy się i
dziękowaliśmy Bogu za ten cud.
Wiktor. Biblia pokazuje, że niektórzy prorocy mówią w swoim
imieniu.
Dmitrij. Tak, ale zwalczyć to można dość łatwo, szczególnie
wtedy, gdy usługujący ma dar rozpoznawania duchów. Następuje to
wtedy, kiedy człowiek wymyśla sobie, że chce zostać prorokiem.
Gorzej, kiedy szatan dubluje działanie Boga przez mało
uduchowionych ludzi – wprowadza wtedy siłę destrukcyjną.
Naczynia Boże muszą zachować czystość i nie poddawać się
pokusom.
Wiktor. Młode osoby pragną Boga, chcą mieć dary i działać
przez nie. W jaki sposób młodzież może chronić się przed błędami
i upadkiem?
Dmitrij. Pierwsze zastrzeżenie: w Piśmie Świętym jest
napisane, że owce znają głos swojego Pasterza. Trzeba być bliżej
Niego, modlić się i dążyć ku Niemu. Być w bardzo bliskim
kontakcie z Bogiem. Duch Święty jest jak górska rzeka, jak
bardzo szybki i burzliwy potok, kiedy wpada do niego jakiś brud,
wynosi go od razu na brzeg i znów płynie tylko czysty potok.
Szatan wszędzie chce wleźć i jeśli człowiek nie śpi, brud
zostaje usunięty na brzeg, ale kiedy tylko ustawi się jakąś
przeszkodę na potoku, woda bardzo szybko tęchnie, zaczyna
produkować nieprzyjemny zapach – jest to podłoże dla działania
szatana. Co chcę przez to powiedzieć? Nie trzeba stawiać tamy!
Dlatego, że u nas dzieje się tak: jeśli proroctwo objawiło nie
to, co trzeba, wtedy bracia od razu wołają: „Siostro, jesteś na
złej drodze”. To też nie jest dobre, bo przez takie zakazy
cierpi kościół. Trzeba tutaj okazać głęboką duchową mądrość,
trzeba popracować z człowiekiem, oczyścić tę Bożą roślinę,
odciąć suche gałęzie jak u winorośli, poświęcić jej tyle uwagi,
ile potrzebuje oraz miłość chrześcijańską.
Wiktor. Jakie to jest skomplikowane!
Dmitrij. Bardzo skomplikowane, ale jeżeli zabierze się za to
Jezus, wszystko wychodzi jak najlepiej. Chwała Bogu!
Wiktor. Chwała! |